Po 1,5 roku zalogowałam się ponownie na postcrossing.com. Zrobiłam to pod wpływem znalezionych w szafce czystych pocztówek z mojego miasta. Postanowiłam, że nie powinny leżeć bezczynnie i czym prędzej wylosowałam trzy adresy. Trzy kobiety, trzy perełki. Finlandia,Szwajcaria, Holandia. Piękne kraje...
Kiedy wybraliśmy się na pocztę akurat strasznie lało. Odkąd kupiłam sobie swoją malinową kurtkę na jacht nie straszna mi taka pogoda. Nie będę ukrywać , że niesamowitą przyjemność sprawia mi takie spacerowanie w sztormiaku i "ciapcianie" w kaloszach w każdej kałuży po drodze. To pewnie potrzeba mojego wewnętrznego dziecka ;).
Niestety pod koniec dnia mój laptop nagle przestał się ładować. Próbowałam kręcić i nęcić, ale nic nie pomagało i w końcu kiedy bateria padła nie byłam w stanie go uruchomić. Oczywiście wpadłam w panikę. Po ciut dokładniejszych oględzinach osoby bardziej opanowanej i bardziej cierpliwej niż ja okazało się, że wina leży po stronie lekko urąbanego kabla. Ktoś kompetentny będzie musiał się trochę pobawić.
To tyle na dziś.
Mówię wam dobranoc za pośrednictwem komputera stacjonarnego.
olo
środa, 27 lipca 2011
poniedziałek, 25 lipca 2011
Deszczowy post
Dziś doznałam przebłysku inspiracji, aby w końcu napisać coś na blogu.
Od dłuższego czasu nie widać świata spoza deszczu. Wszyscy narzekają, łykają witaminę D, ale mnie się ta aura całkiem podoba. Dla mnie , osoby z natury będącej domatorem, ta pogoda jest idealna na wakacyjny odpoczynek. Czas spędzam czytając pod kocem z kubkiem herbaty w ręku. Nie widzę powodów do narzekania.
Równie miło jest w towarzystwie Ukochanego siedzieć w łóżku i oglądać "Przyjaciół", którzy są świetnym sposobem nawet na największą chandrę.
Poza tym wzięłam się dziś za gruntowne porządki w pokoju i lekkie przemeblowanie. Temu wszystkiemu towarzyszyła piękna woń lotosu z palącego się kadzidełka.

Ja wiem, że przyjemnie byłoby pić sobie herbatkę w pszczyńskim parku w zabytkowej herbaciarni, na słońcu przy wodzie. Ale mnie równie dobrze pasuje mój wygodny fotel, czarna mocna herbata z mlekiem, kilka kruchych ciasteczek, dobra książka i Paolo Nutini w głośnikach.

Do tego dostałam dziś prosto znad morza nowe muszelki kauri do mojej kolekcji.
Jestem uśmiechnięta ;)
Całusy.
olo
Od dłuższego czasu nie widać świata spoza deszczu. Wszyscy narzekają, łykają witaminę D, ale mnie się ta aura całkiem podoba. Dla mnie , osoby z natury będącej domatorem, ta pogoda jest idealna na wakacyjny odpoczynek. Czas spędzam czytając pod kocem z kubkiem herbaty w ręku. Nie widzę powodów do narzekania.
Równie miło jest w towarzystwie Ukochanego siedzieć w łóżku i oglądać "Przyjaciół", którzy są świetnym sposobem nawet na największą chandrę.
Poza tym wzięłam się dziś za gruntowne porządki w pokoju i lekkie przemeblowanie. Temu wszystkiemu towarzyszyła piękna woń lotosu z palącego się kadzidełka.
Ja wiem, że przyjemnie byłoby pić sobie herbatkę w pszczyńskim parku w zabytkowej herbaciarni, na słońcu przy wodzie. Ale mnie równie dobrze pasuje mój wygodny fotel, czarna mocna herbata z mlekiem, kilka kruchych ciasteczek, dobra książka i Paolo Nutini w głośnikach.
Do tego dostałam dziś prosto znad morza nowe muszelki kauri do mojej kolekcji.
Jestem uśmiechnięta ;)
Całusy.
olo
Subskrybuj:
Posty (Atom)