poniedziałek, 26 września 2011

Przyszła jesień...

...a wraz z nią?

Stało się nieuniknione. Rozchorowałam się.
Mimo, że cały zeszły tydzień dzielnie się trzymałam, podczas gdy wszyscy moi najbliżsi byli chorzy, to jednak w niedzielę skapitulowałam i zaatakowana przez wirusy spędziłam cały dzień w łóżku. Dziś jest już znacznie lepiej, aczkolwiek wolę nie ruszać się jeszcze nigdzie.

O dziwo, aura jest sprzyjająca ponieważ od pewnego czasu utrzymuje się temperatura powyżej 20 stopni Celcjusza.

Długo jednak sobie nie poodpoczywam. Czeka na mnie pakowanie, zakupy oraz badanie gruntu. Na wszystko zostało mi 4 dni. Jestem z jednej strony podekscytowana, a z drugiej zaniepokojona. Nie ukrywam, że mam pewne oczekiwania jak i obawy, ale staram się myśleć pozytywnie. Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze.

Dość nieoczekiwanie doszła moja kartka do Wielkiej Brytanii. Zdążyłam się pogodzić już z tym, że nie dojdzie ponieważ napisałam zły adres. W numerze pomyliłam 4 z H! A tu taka niespodzianka :) Niestety czekam, aż reszta moich pocztówek dotrze do adresatów, a trwa to już dość długo. Nic nowego do mnie też nie przyszło. Ale spokojnie, cierpliwości.


olo

środa, 14 września 2011

Idzie jesień

Kiedy byłam mała tata śpiewał mi : "...jak cholera nie lubię jesieni/choć podobno jest słota ze złota..."
Jednak ja z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że "jak cholera lubię jesień" !
Uważam ją za najpiękniejszą i najbardziej romantyczną porę roku. Kalendarzowa jesień zbliża się coraz większymi krokami i ja już ją czuję. Tegoroczna jesień jest dla mnie szczególna. Przynosi mi nowy etap w życiu.

Ponieważ ta jesień tak bardzo siedzi mi w głowie, kupiłam sobie do pokoju wrzos. Jaka roślina jest bardziej jesienna?

Uwielbiam jesienne wieczory, kiedy można zapalić sobie pięknie pachnące świeczki, napić się ciepłej herbaty i wejść pod koc z dobrą książką. Uzbierał mi się mały stosik lektur na najbliższe tygodnie. Oto on:



Do tego wszystkiego upiekłam dziś tartę z dyni wg przepisu z DD TVN. Smakuje wybornie z zieloną herbatą i kwaśnymi powidłami z mirabelek. Do tego ma piękne jesienne kolory.



Na sam koniec pochwalę się, że w ciągu ostatniego tygodnia dostałam cztery pocztówki. Z Holandii, Finlandii, Kansas City oraz z Australii.



Tę ostatnią dostałam od dziewczyny, która napisała do mnie z prośbą o pocztówkę z mojego miasta, ponieważ bierze udział w konkursie i do 2013 roku musi zebrać pocztówki ze wszystkich powiatów w Polsce. Ciekawe, nieprawdaż? Ubolewam jedynie nad tym, że ona moją kartkę otrzyma pewnie za jakieś trzy tygodnie.


Ponieważ udało mi się sprzedać na kiermaszu podręczników kilka książek, zgrzeszymy dziś z moim Ukochanym pizzą. Mam ochotę na taką ze szparagami i jalapeno. Mniam... Już nie mogę się doczekać. No i obejrzymy Ranczo. Po raz trzeci...


Całusy,
olo