środa, 17 listopada 2010

Krew i piach

Nie, nie, nie. Nie "jak krew w piach".
Oglądaliśmy serial "Spartacus - blood and sand". Produkcja, co tu dużo mówić, spodobała nam się bardzo. Może na początku efekty mogą denerwować, ale potem jasne staje się, że taka jest koncepcja. W każdym razie polecam. Dużo seksu, dużo krwi, dużo intryg. Wszystko co tygryski lubią najbardziej. Przystojni więcej niż półnadzy mężczyźni i analogicznie urodziwe kobiety. Do tego szlachetny, wierny nawet po śmierci swej żonie, cierpiący z powodu swego upodlenia tytułowy bohater - Spartakus.

Dobra. Sięgnie tej recenzji.

Jak dowiedziałam się z filmweb.pl podobno jeszcze lepszy jest serial "Rzym". Hmm, musimy zobaczyć. W ogóle teraz mamy zajawkę na Imperium Romanum.
Wczoraj widziałam w księgarni grę "Rzymianie". To musi być coś!

Wiem, że obiecałam pisać podczas choroby. Jakoś mi nie szło...
Może to zabrzmi nierealnie, ale jakaś taka zalatana jestem przez te dni. Ta.
A od tygodnia siedzę w domu. Przynajmniej nie przychodzą mi do głowy głupoty typu "chcę już wrócić do szkoły...", "nudzi mi się..." et cetera, et cetera.

Muszę trochę nadrobić zaległości w książkach. Także postaram się tu zaglądać a casu ad casum.

Na razie to tyle.

Vale.

olo

sobota, 13 listopada 2010

Blogowanie a czas

Blog dobry jest na czas, kiedy nie ma się co robić. Nie ma co robić, kiedy chwyta niemoc. Niemoc to w moim przypadku choroba. A kiedy mnie dosięga niemoc, jest to zwykle jedno - angina.
Tak więc teraz jest czas, żeby pisać. Jest czas, żeby dokonywać ciekawych spostrzeżeń i się nimi dzielić.
Tylko nie bardzo są tematy.
Zależność jest więc prosta.

Kiedy nie ma czasu pisać, to jest o czym pisać. W końcu nie bez powodu nie ma ani jednej wolnej chwili na sklejenie czegoś ciekawe, bo dzieje się masa rzeczy. Najczęściej wszystko naraz.
Kiedy siedzimy sami w domu przez tydzień, pragniemy z nudów pisać. Ale o czym?
O powtórce "Szkoły przetrwania"?
O płynie do płukania gardła?
O tym, że przyszedł kurier?
Nie sądzę.

Ja mimo wszystko postaram się przez najbliższy czas, kiedy to będę gniła samotnie w dresie z książką lub Discovery Channel, tudzież mniej chwalebnie przed ekranem komputera, znaleźć temat by nadrobić moje zaległości.

olo

czwartek, 4 listopada 2010

Planowanie

Tak sobie właśnie myślałam... Na razie jestem u progu prawdziwego życia, na początku drogi do realizowania marzeń. Pełna pozytywnych wibracji co do przyszłości.
A co jeśli mi się nie uda? Jeśli wszystko potoczy się inaczej niż sobie wymarzyłam?
Nic.
Po prostu będę nieszczęśliwa jak większość ludzi. Trzeba będzie odnaleźć się gdzieś indziej.

No cóż.

Życie.

olo