środa, 1 stycznia 2014

Pierwszy dzień kolejnego roku mojego życia

I powoli dobiega końca 1 stycznia 2014.

Nie robi na mnie specjalnie wrażenia Nowy Rok. Zmiana daty, ot i tyle.

Sylwestra spędziłam jak co roku od 4 lat w domowym zaciszu z moim ukochanym. Tym razem po raz pierwszy towarzyszyły nam dwa futrzaki. Było dużo dobrego jedzenia, dużo herbaty, dużo telewizji ( skakaliśmy pomiędzy sylwestrem z Dwójką, Polsatem i TVNem, bo chcieliśmy zobaczyć Czesława i Maleńczuka, a każdy z nich był na innym kanale + ja chciałam zobaczyć Bednarka ;)) i w moim przypadku zero alkoholu. Przegadaliśmy w łóżku do 6 rano.

Naprawdę było miło.

Dzień zaczęłam późno, bo o 13 i tradycyjnie obejrzałam noworoczny konkurs Turnieju Czterech Skoczni. Resztę czasu poświęciłam na sprzątanie, robienie notatek i słuchanie Topu Wszechczasów Trójki - kolejny stały punkt programu.

Teraz po ciepłym prysznicu z karmelowym olejkiem leżę już w łóżku.


Postanowień noworocznych nie mam. W zeszłym roku wyjątkowo zrobiłam i teraz patrząc na stary kalendarz żałuję tego. Było ich 12 a prawie żadnego nie udało mi się całkowicie spełnić.

Jedyne co zmieniłam w ostatnich dniach to to że po świętach postanowiłam przejść z wegetarianizmu na weganizm. Nie jest to jednak jakieś moje postanowienie. Myślę, że po 8 latach bez mięsa przyszedł czas na zrezygnowanie ze wszystkich produktów pochodzenia zwierzęcego, a przynajmniej mocne ich ograniczenie.



Mimo wszystko patrzę na najbliższe 12 miesięcy z nadzieją, tak samo jak na całą czekającą mnie przyszłość.


Żyje się tylko raz.

olo

czwartek, 19 grudnia 2013

Opowieść Wigilijna

Kiedy mówię, że nie lubię świąt wszyscy patrzą na mnie jak na jakiś naprawdę podły rodzaj Scrooge'a.

Zaiste nie lubię tego czasu, gdy wszystkim odbija i nagle wszystko musi być high class. Firanki wyprasowane, piwnica posprzątana, zakupy zrobione jakby miały wystarczyć na 2 miesiące, choinka ubrana a wszyscy wokół śmiejący się i życzący sobie wesołych świąt. Dla 3 dni w roku ludzie tracą rozum, napięcie powoduje konflikty i tak łatwo wtedy powiedzieć komuś o parę słów za dużo...

Pomijając kwestię wiary. Bo uważam, że Boże Narodzenie w naszej kulturze już od dawna jest obyczajem świeckim. Czekam na święta to fakt. Potrzebuję wolnego naprawdę, jak to zawsze bywa pod koniec semestru. Ale to by było na tyle.

Jak ja chciałabym spędzać ten czas? Bez pompy. Zero spiny.

Czemu w wigilię nie mogłabym zjeść pizzy i posiedzieć w piżamie oglądając Bridget Jones ? Za to muszę ubrać kieckę i błyskotki i patrzeć na stół zastawiony potrawami, których w 90 % nawet nie spróbuję. Towarzyszyć temu będzie oczywiście gęsta atmosfera spowodowana jakąś poranną różnicą zdań.

W tym roku w domu nie mam choinki za sprawą tego, że święta będą pseudowyjazdowe. Ja jednak mam zamiar kilka dni posiedzieć sama i naprawdę wyczilować.

Wino, coś w stylu Love Actually, dres. 100 % reset.


Ale nim do tego dojdzie muszę dopiąć parę spraw.


Nie będę Wam pompatycznie życzyć wesołych świąt, ani smacznego jajka.
Życzę Wam abyście spędzili te kilka dni w taki sposób na jaki macie ochotę a nie jak wypada.


peace n love

olo

PS. Powrót do korzeni sprzed 7 lat. Bless!

środa, 2 października 2013

6 Noworocznych Postanowień

Ponieważ październik napawa mnie dużym optymizmem postanowiłam zrobić Listę Postanowień na nowy Rok Akademicki.

Z tymi postanowieniami różnie bywa, ale jeśli uda mi się część z nich zrealizować, będę z siebie dumna i może następnym razem podejdę do tego typu rzeczy mniej sceptycznie.

No to zaczynamy!



1. Praca na 100% - mniej lenia, więcej robienia. Chciałabym więcej czasu poświęcać nauce oraz nie odkładać wszystkiego na ostatnią chwilę. Z tym najważniejszym postanowieniem mogę mieć największy problem :P

2. Chodzić na wykłady i notować - tak naprawdę nie mam wyjścia, bo wykłady ktoś sprytnie umieścił w moim planie pomiędzy zajęciami praktycznymi. Jednak zawsze była pokusa, żeby poczytać w trakcie nich książkę lub rozwiązać krzyżówkę z Metra. Teraz chciałabym się skupiać na ich treści, bo to potem ułatwia życie.

3.Systematyczność - wpisaniu sprawozdań oczywiście :)

4. II śniadanie - a właściwie to żeby zabierać je ze sobą na uczelnie. Zrobiłam listę 10 zdrowych II śniadań, które nadają się, aby je zabrać ze sobą. Często zapominałam o II śniadaniu i potem kupowałam jakieś przekąski typu batony.

5. Nie marnować czasu - w busie lub w przerwach między zajęciami uczyć się lub czytać.

6. Dbać o ciało - przynajmniej 3 dni w tygodniu ćwiczyć w domu np. z Ewą Chodakowską, ponadto raz w tygodniu basen i zumba.



A jakie są Wasze cele na ten semestr?


Trzymajcie kciuki za moją wytrwałość :)))


olo

wtorek, 1 października 2013

Początek Roku Akademickiego

1 Października - chłodny, słoneczny dzień. Dla mnie jest początkiem trzeciego roku studiów. Ważnego roku, gdyż to właśnie teraz przyjdzie mi pisać pracę licencjacką.

Dzisiaj dokonałam wyboru specjalizacji i tematu. Sama siebie zaskoczyłam tą decyzją, że wystarczyło mi odwagi. Mój temat jest dość ambitny. Ale o dziwo nie stresuję się tym. Jestem pełna pozytywnej energii.

Nie chciałam końca wakacji, ale teraz jak o tym myślę to czuję, że zebrałam potrzebną mi siłę. Jestem dobrej myśli.
Czuję, że dam radę i będę starała się jeszcze bardziej niż w poprzednich latach.

Stęskniłam się trochę za studiowaniem.


olo

sobota, 28 września 2013

Przesilenie

Dopadło mnie. Pierwsze tej jesieni przeziębienie.

W nocy obudził mnie ból gardła a w ciągu dnia dołączył do tego katar. W ruch poszły cytryny, imbir, miód, czosnek, płukanki i pastylki do ssania na gardło. Powolutku coraz lepiej.

Rano na termometrze miałam zaledwie 3 stopnie Celcjusza. Do lasu ubrałam zimową kurtkę.

Premierę też miał dziś mój nowy różowy szalik.


Zawsze u schyłku wakacji dopada mnie choroba, jakby na złość, abym nie mogła wykorzystać tych ostatnich wolnych dni.


Tymczasem idę do łóżka się wygrzać, aby w poniedziałek być w dobrej formie :)


Dobranoc,

olo

piątek, 27 września 2013

Inspiracje 2011

Na pierwszym roku studiów zrobiłam kolaż inspiracji, aby go dodać na bloga. Niestety nie pojawił się on tu, ponieważ o nim zapomniałam.

Tak wyglądał:



Zastanawiam się jak mój kolaż wyglądałby dzisiaj. Może za jakiś czas ułożę nowy mix inspiracji.



olo

czwartek, 26 września 2013

Cięcie

No i stało się. Moje sięgające za łopatki włosy przeszły do historii.

Zmęczona plączącymi i łamiącymi się końcówkami w poniedziałek wyszłam z domu i udałam się do najbliższego salonu fryzjerskiego.

Kiedy pokazałam dokąd chcę, żeby sięgały moje włosy pani fryzjerka trzy razy pytała mnie czy jestem pewna :) Powiedziałam, żeby cięła szybko zanim ucieknę.

Pełna obaw czekałam na efekt końcowy i o dziwo! jestem zadowolona. Uważam, że nowa fryzura lekko mnie odmłodziła ;))
Pierwszy raz od niepamiętnych czasów mam idealni prosto obcięte włosy bez żadnego cieniowania i bardzo mi to pasuje.

Do tego doszła kwestia wygody, szybciej schną, nie kołtunią się. No i moje rozczwórzone końcówki już nie straszą.

Polecam jesienne metamorfozy!


olo