czwartek, 18 sierpnia 2011

Śniadanie

Dziś zjadłam dość późne, ale typowe dla mnie śniadanie na balkonie. Cudownie było w spokoju posilić się i odrobinkę zrelaksować się na początku dnia na świeżym powietrzu.

Oto moje śniadanie:



Mozzarella z pomidorem i bazylią, a do tego kawa zbożowa z mlekiem. Uwielbiam takie śniadanie bo jest jednocześnie pożywne i lekkie.

Dzisiejszy dzień spędzam głównie sama z sobą. Lubię od czasu do czasu trochę odetchnąć w samotności z jakąś książką lub filmem. Dziś obejrzałam "Jedz, módl się i kochaj", ale nie wiem jeszcze czy mam po nim jakieś refleksje.

Moja kartka do Japonii dotarła ;) Wysłałam dwie nowe kartki do USA i do Holandii. Chciałabym trafić na coś nowego i niebanalnego. Ale muszę być cierpliwa.

Całusy,
olo

niedziela, 14 sierpnia 2011

News

Czuję się nieco zobowiązana do napisania krótkiej relacji ostatnich dni. W sumie nie działo się nic szczególnego, ale czyż nie drobnostki składają się na całość życia ludzkiego?

Jeśli chodzi o postcrossing, to w ostatnim czasie dostałam 3 pocztówki. Z Rosji, wprost z Nowosybirska, z San Fransisco od artystki, oraz najbardziej bajeczną z Holandii. Przedstawia ona czarno-białą fotografię Rotterdamu z 1890 roku. Wow! Do tego dziewczyna, która mi ją przysłała wydaje się być bardzo ciekawą osobą. Z moich kartek, w końcu na miejsce dotarła pocztówka do Holandii. Okazało się, że adresatka właśnie wróciła z urlopu w ... Polsce! Świat naprawdę jest mały.

Dalej czytam serię z Biblioteki Bluszcza kupioną za 2,99 za sztukę Arsene'a Lupin. To jest gość! Podoba mi się coraz bardziej. Prawdziwy artysta w swym fachu. Polecam jeśli ktoś lubi takie wartkie historie w scenerii XIX-wiecznego Paryża.
Odkąd odkryłam Gaelic Storm nie mogę wyjść spod wrażenia jakie na mnie zrobili. Ciągle ich słucham i aż chce mi się podskakiwać i jechać do Irlandii. Są mega!
Wczoraj obejrzeliśmy z moim Ukochanym "Fatalne zauroczenie" a dziś "Nagi instynkt". Jakoś wzięło nas na dużą ilość półnagiego Michaela Douglasa.

Z ciekawszych dań ostatniego czasu, to przyrządziliśmy przepyszną meksykańską lasagnie wprost z Kuchni Nigelli. Naprawdę była świetna. Niestety tak szybką zniknęła, że nie zdążyłam zrobić zdjęcia, więc nie pokaże wam jak wyglądała.

W życiu mężczyzny przychodzi od czasu do czasu taki czas, kiedy należy zrobić coś bardzo "męskiego". W rezultacie wygłupić się i potłuc jeszcze do tego, a potem wrócić obolałym i żalić się swojej kobiecie, od której opieki potrzebuje się jeszcze więcej niż normalnie :)
Tak więc dziś był jeden z "tych" dni. Miałam okazję opatrzeć zranionego Ukochanego i być baaaardzo kochaną (jak zawsze) dziewczyną. Wymasowałam klatkę piersiową i plecy i wysłuchałam milion diagnoz na temat owego urazu spowodowanego połączeniem tarczy i korzenia.
Od bycia rozkosznym jest naprawdę cienka granica do bycia piekielnie irytującym. Ciesze się, że mój facet dziś jej nie przekroczył :P


Myślę, że to chyba wszystko na dziś.


Buziaki,

olo

poniedziałek, 8 sierpnia 2011

Poniedziałek


Wczoraj był ostatni pogodny dzień. Wraz z początkiem tygodnia powróciły deszcze.
Ja nie narzekam, mnie się podoba.

Odwiedziłam dziś z moim bratem babcię i u niej spędziłam połowę dnia. Zjadłam pyszny budyń waniliowy z kostką czekolady i syropem żurawinowym i piłam kompot z czerwonej porzeczki. Swojsko.

Wysłałam dziś dwie pocztówki. Do Japonii i do Rosji. Ciekawe ile będę szły... Mam nadzieję, że nie tak strasznie długo. Moja poprzednia do Rosji szła 24 dni. Ech...

Pod koniec dnia przyrządziłam sobie późny obiad z tego co było pod ręką, czyli... - spaghetti!
Dziś miałam ochotę na łagodną wersję więc do sosu dodałam trochę mleka i przyprawiłam tymiankiem. Do tego wkroiłam mozzarellę i oto efekty :



Chyba gotowanie zdominowało ostatnio nieco mego bloga. A niech to.


Wieczór spędziłam z bardzo ciekawą lekturą Arsene'a Lupin.

Dobrej nocy życzę,
olo

Kawałek lata

Ostatnio dla odmiany kilka dni było ciepłych i słonecznych. Taka aura udzieliła mi się i postanowiłam posilić się czymś letnim. A czy jest jakieś warzywo czy owoc bardziej kojarzące się z wakacjami jak cukinia? Dla mnie nie. Toteż upichciłam bajecznie prosty krem z cukinii, podobno włoski, ale ja tam nie wiem :P Wystarczy średnia cukinia, cebula, pół litra bulionu, jogurt naturalny i śmietana oraz przyprawy wedle uznania. Przepis znalazłam gdzież na Onecie.
Jedzony na zimno był naprawdę cudownym, sycącym obiadem na upał.




Podałam go z grzankami z jasnego chleba usmażonymi na oliwie z ziołami prowansalskimi. Pycha!

Podczas tego wycinku prawdziwego lata (ale czymże jest prawdziwe lato? Dla mnie to od dawna deszcz i różowy sztormiak.) dostałam piękną pocztówkę z Finlandii z widokiem na Helsinki. Jestem pod wrażeniem fińskiej poczty. Kartka do mnie szła 3 dni! Kiedy ja wysyłałam kartkę do Finlandii szła 9 dni... Aż chce się iść do sauny :D
Z niecierpliwością czekam na kolejne pocztówki. Najlepsze jest to, że nigdy nie wiadomo z jakiego skrawka świata coś do nas przyjdzie.
Cieszę się, że wróciłam do postcrossing.

Buziaki,
olo

sobota, 6 sierpnia 2011

Kosmetyczny alert

Zewsząd jesteśmy namawiani do ekologicznego trybu życia. Działanie takie w pełni popieram. Dzięki temu oszczędzamy wodę i energię, jemy warzywa z małych plantacji gdzie nie stosuje się nawozów, jeździmy rowerem zamiast autobusem, sprawdzamy skład produktów przed ich zakupem... I wszystko to jest OK. Tylko że ostatnio moją uwagę zwróciły kosmetyki.

Nieświadomie wcieramy w siebie masę chemii. Coś co ma na nas mieć wpływ pozytywny może nam zaszkodzić. Kuszą nas piękne zapachy, apetyczne kolory, dizajnerskie opakowania, a przede wszystkim reklamy! Czy wtedy nie zapominamy przeczytać składu i sprawdzić co oznaczają enigmatyczne naukowe nazwy w obcym języku?

Kosmetyków przestać używać się nie da, wiem co mówię. A codziennie potrzebujemy ich tak wiele. Jak wiadomo nasza skóra jest największą powierzchnią wchłaniającą w organizmie człowieka. Zatem myślę, że warto jest rozejrzeć się za naturalnymi kosmetykami i pozwolić się im zadomowić w naszym życiu. Na dzień dzisiejszy nie jest to wcale trudne. Wystarczy pobuszować w sieci i na pewno każdy znajdzie takie marki, które dostępne są w wielu drogeriach.

Poruszam ten temat bo jako studentka chemii, czuję że nie mogłabym uciec od niego. Ja zamierzam zamienić moje dotychczasowe kosmetyki na kosmetyki naturalne. Zobaczymy czy się sprawdzą i jakie różnice zaobserwuję.

Z drugiej strony daleka jestem od ortodoksyjnego eko życia. Myślę, że najbardziej zdrowe dla nas jest postępowanie w zgodzie ze sobą, niezależnie czy żyjemy w zgodzie z naturą czy nie. Ja preferuję pierwszy wariant, ale to tylko moja droga :)

Pozdrawiam,
olo