Dopadło mnie. Pierwsze tej jesieni przeziębienie.
W nocy obudził mnie ból gardła a w ciągu dnia dołączył do tego katar. W ruch poszły cytryny, imbir, miód, czosnek, płukanki i pastylki do ssania na gardło. Powolutku coraz lepiej.
Rano na termometrze miałam zaledwie 3 stopnie Celcjusza. Do lasu ubrałam zimową kurtkę.
Premierę też miał dziś mój nowy różowy szalik.
Zawsze u schyłku wakacji dopada mnie choroba, jakby na złość, abym nie mogła wykorzystać tych ostatnich wolnych dni.
Tymczasem idę do łóżka się wygrzać, aby w poniedziałek być w dobrej formie :)
Dobranoc,
olo


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz