No i stało się. Moje sięgające za łopatki włosy przeszły do historii.
Zmęczona plączącymi i łamiącymi się końcówkami w poniedziałek wyszłam z domu i udałam się do najbliższego salonu fryzjerskiego.
Kiedy pokazałam dokąd chcę, żeby sięgały moje włosy pani fryzjerka trzy razy pytała mnie czy jestem pewna :) Powiedziałam, żeby cięła szybko zanim ucieknę.
Pełna obaw czekałam na efekt końcowy i o dziwo! jestem zadowolona. Uważam, że nowa fryzura lekko mnie odmłodziła ;))
Pierwszy raz od niepamiętnych czasów mam idealni prosto obcięte włosy bez żadnego cieniowania i bardzo mi to pasuje.
Do tego doszła kwestia wygody, szybciej schną, nie kołtunią się. No i moje rozczwórzone końcówki już nie straszą.
Polecam jesienne metamorfozy!
olo
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz