czwartek, 21 marca 2013

Lód i Ogień

Jak można się domyślić po tytule i mnie dopadła gorączka Gry o Tron. Zapierałam się rękami i nogami, ale wystarczył jeden odcinek i... wsiąkłam.

Złapałam za książkę i przepadłam. Obecnie przerabiam czwarty tom.

Pieśń Lodu i Ognia to książka, którą kocha się i nienawidzi jednocześnie. Niemożliwe? A jednak.

Porywająca fabuła, intrygi, romanse, śmierć, nieprzewidywalność. Brzmi jak przepis na powieść idealną? A po drugiej stronie bezsilność czytelnika. J. K. Rowling zabiła moich ulubionych bohaterów, ale to co robi Martin do określenia wymagałoby niecenzuralnych słów. Na początku dostałam radę "nie przywiązuj się do żadnego bohatera". Zacna uwaga. W książce tej odbywa się rzeź wszystkich (lub prawie), którzy budzą w nas sympatię.

Przynajmniej taka panuje opinia.


Moja wrodzona przekora sprawiła, że zapałałam uczuciami do czarnych charakterów... Littlefinger, rodzeństwo Lannisterów, Theon Greyjoy...



Niestety nie mogło być inaczej - pokochałam też i płakałam po Jonie Snow, Lordzie Błyskawicy, Khalu Drogo i wilkorach.

Ach, w końcu jestem tylko człowiekiem.


Pozdrawiam drżąc o życie moich ulubieńców,

olo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz