Poszłam do centrum, załatwiłam co miałam załatwić.
Kiedy wracałam w krzakach koło chodnika usłyszałam miauczenie. Zatrzymałam się i zauważyłam kocie dziecię. Mały był wyjątkowo uroczy, choć dość rozdarty. Czarny kotek z prześwitującymi tu i ówdzie rudymi pasmami ze ślicznym ogonkiem rudym na końcu. Oszalałam, do czego mam tendencje w takich momentach. Oliwy do ognia dolało to, że zwierzak zareagował na moje zainteresowanie podbiegając do mnie, a potem jeszcze idąc za mną. Wyglądał na ogólnie zagubionego i niezbyt szczęśliwego. Myśl, która natychmiast zapaliła się w mojej głowie - zabrać go do domu. I szybkie zejście na ziemię.
Gdyby zależało to tylko ode mnie na 110% kotka zawinęłabym pod pachę i zaopiekowała się nim, jednakże moja sytuacja lokalowa - dzielenie mieszkania z mamą (która nie znosi kotów i w życiu nie zgodziłaby się na to, żeby go zostawić) oraz z bratem (który uwielbia koty i gdyby go zobaczył, oszalałby z radości) nie pozwala mi na takie bohaterskie czyny jak przygarnięcie kotka.
Gdyby zależało to tylko ode mnie na 110% kotka zawinęłabym pod pachę i zaopiekowała się nim, jednakże moja sytuacja lokalowa - dzielenie mieszkania z mamą (która nie znosi kotów i w życiu nie zgodziłaby się na to, żeby go zostawić) oraz z bratem (który uwielbia koty i gdyby go zobaczył, oszalałby z radości) nie pozwala mi na takie bohaterskie czyny jak przygarnięcie kotka.
Nie pozostało mi nic innego, jak małego przestrzec przed wychodzeniem na ulicę i z bólem odejść. Wróciłam się jeszcze do niego dwukrotnie. W domu opowiedziałam sytuacje mamie, która zareagowała w przewidziany przeze mnie sposób.
Czuję frustrację. Fakt, że swoją przyszłość wiążę z pomaganiem zwierzętom, pogłębia to uczucie.
Teraz przede mną kilka dni moralnego kaca.
Teraz przede mną kilka dni moralnego kaca.
A dziś melanż u Monany, którą pozdrawiam mimo niezbyt radosnego charakteru tego posta.
olo
Też bym wziął tego kota, choćby na chwilę, by dać mu jeść i odnieść z powrotem. :)
OdpowiedzUsuńJa nawet nie próbowałam na chwilę, bo wiem jak by się to skończyło ze strony mojego brata...
OdpowiedzUsuńkotek jp100% ;)
OdpowiedzUsuń