poniedziałek, 8 sierpnia 2011

Poniedziałek


Wczoraj był ostatni pogodny dzień. Wraz z początkiem tygodnia powróciły deszcze.
Ja nie narzekam, mnie się podoba.

Odwiedziłam dziś z moim bratem babcię i u niej spędziłam połowę dnia. Zjadłam pyszny budyń waniliowy z kostką czekolady i syropem żurawinowym i piłam kompot z czerwonej porzeczki. Swojsko.

Wysłałam dziś dwie pocztówki. Do Japonii i do Rosji. Ciekawe ile będę szły... Mam nadzieję, że nie tak strasznie długo. Moja poprzednia do Rosji szła 24 dni. Ech...

Pod koniec dnia przyrządziłam sobie późny obiad z tego co było pod ręką, czyli... - spaghetti!
Dziś miałam ochotę na łagodną wersję więc do sosu dodałam trochę mleka i przyprawiłam tymiankiem. Do tego wkroiłam mozzarellę i oto efekty :



Chyba gotowanie zdominowało ostatnio nieco mego bloga. A niech to.


Wieczór spędziłam z bardzo ciekawą lekturą Arsene'a Lupin.

Dobrej nocy życzę,
olo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz